Co 12 człowiek na świecie jest opętany przez duchy
Egzorcystka
Wtargnięcie ducha zmienia wrażliwość człowieka, powodując wyraźne zmiany w jego osobowości - mówi Wanda Prątnicka z Przywidza pod Gdańskiem. - Duch powoduje zwielokrotnienie osobowości, a także pozorną niepoczytalność. Może ona przyjmować różną postać, od prostych zaburzeń umysłowych, do wszystkich typów demencji, histerii, epilepsji, melancholii, nerwicy, kleptomanii, idiotyzmu, manii religijnej czy samobójczej. Również dotyczy to amnezji, inwalidztwa psychicznego, amoralności, zoofilii, okrucieństwa i innych form kryminalnych. Złe duchy starają się mniej lub bardziej szkodzić człowiekowi: w jego zdrowiu, uczuciach, interesach, zabierają radość życia i podsuwają pragnienie śmierci.
Wanda Prątnicka od 20 lat uwalnia ludzi od duchów. Popularnie owe działania nazywa się egzorcyzmami. Ona nazywa je odprowadzaniem ducha, lub oczyszczaniem człowieka . Nie wygląda na wiedźmę i nie używa rzemiennego biczyska do wypędzania diabła. Używa siły myśli. Tak jak ciało otoczone jest wielką ilością bakterii i wirusów w powietrzu, tak dusze nasze otaczają nieprzeliczone ilości duchów. Są one złe lub dobre, obce lub rodzinne, zostały w naszym wymiarze przez pomyłkę, albo z powodów przyziemnych. Ale nawet dobry duch nam przeszkadza , bo wtrąca się w nasze życie.
Pani Wanda prowadzi własną kartotekę. Przez te lata pomogła prawie 8 tysiącom ludzi opętanych przez duchy. Na ogół robi to na odległość. W 80 procentach wystarczy jednorazowe oczyszczenie, by duch sobie poszedł. W 15 procentach potrzeba aż kilku seansów. Natomiast 5 procent opętanych uwalnia się od ducha tylko na krótko, po czym duch wraca. Często za zgodą lub wręcz na usilną prośbę opętanego.
Znała osobiście nieżyjącego już wielebnego Eugene Maurey,a ( amerykański udrawiacz, radiesteta, autor książki "Egzorcyzmy"). Korespondowali ze sobą przez kilka lat, konsultując swoje trudne przypadki. Na przykład Maurey prosił ją kiedyś o pomoc dla chłopca dotkniętego autyzmem, ponieważ pierwszy raz się z tym spotkał. Wanda Prątnicka wiele autystycznych dzieci uleczyła. Choroba ta, uważana za rodzaj schizofrenii dziecięcej, według niej spowodowana jest na ogół przez wtargnięcie ducha.
Miała raz do czynienia z pięknym autystycznym chłopcem, bardzo opóźnionym w rozwoju. Był w nim duch pradziadka, który nie chciał wyjść. Porozumiała się z duchem i pyta: -Czemu go gnębisz? A pradziadek tłumaczy, że wcale go nie gnębi tylko się razem bawią i każe chłopcu milczeć, żeby inne dzieci się nie domyśliły niczego. Wytłumaczyłam mu, że krzywdzi prawnuka i w końcu pozwolił się odprowadzić.
Zjawa na torach
Czasami widzi duchy, częściej je wyczuwa, niekiedy ma po prostu pewność, że są. "Coś" w niej to wie. Od dziecka miała wrażliwsze te rejony umysłu, które jasnowidzą, a raczej więcej widzą i czują. Często spotykały ją niezwykłe przypadki. Na przykład miała sześć lat i jechała tramwajem, ze plecami motorniczego. Pogoda była niewyraźna, padał śnieg. Nagle na torach widzi kobietę, która macha rękami. Dziewczynka zaczyna krzyczeć, tramwaj staje, ale nikogo tam nie ma. To się powtarza trzykrotnie, za trzecim razem tramwaj się zatrzymał przed dzieckiem leżącym na szynach. Dziewczynka zaś była w szoku, ludzie odnieśli ją na rękach do domu.
Innym razem , też w dzieciństwie, budzi się i słyszy płacz. Słyszy uchem wewnętrznym. Poszła za tym głosem, wyszła z domu i wciąż szła, szła. Aż w odległym bunkrze znalazła maleńkie dziecko, świeżo narodzone, zawinięte w zakrwawioną koszulę.
Jest psychologiem, parapsychologiem i jasnowidzem. Zawsze umiała pomóc ludziom, ale nie wie jak to robi. Po prostu bardzo silnie sobie wyobraża, że pomaga. Pierwszy ezorcyzm zrobiła bez wiedzy nawiedzonej osoby. To była dobra znajoma. W pewnym momencie opuściła się życiowo, zamknęła w sobie, zaniedbywała dzieci, nie interesowała się mężem i połykała proszki uspokajające. Pani Wanda skupiła się i zobaczyła wokół kobiety coś czarnego, co ją oblepia. Zaczęła sobie wyobrażać, że zrywa z niej tę czarną maź. Następnego dnia kobieta była już odmieniona: jakby się obudziła do życia. To było 20 lat temu. Ale dzisiaj najpierw pyta Bozię, czy wolno jej wypędzić ducha? Zdarzają się bowiem sprawy, w które jej nie wolno się mieszać.
Kochanek z siekierą
Wielebny Maurey szacował, że co dwunasty człowiek jest opętany przez ducha. Wanda Prątnicka potwierdza, ale uważa że na przykład mordercy opętani są niemal w stu procentach. Zgłosiła się raz kobieta. Gdy była młodą mężatką mąż zostawił ją z dwójką maleńkich dzieci i wyjechał na zarobek do Stanów. Więcej się nie odezwał, nie napisał, przepadł. Po kilku latach jej dzieci przyprowadziły z podwórka pewnego pana i powiedziały, że to będzie ich tatuś. Dorośli najpierw sobie żartowali. Po jakimś czasie zakochali się i przybrany ojciec wprowadził się do nich. Minęły lata, dzieci już były pełnoletnie, gdy pewnego dnia na progu stanął obdartus. - Wróciłem - powiedział. Obdartus był prawowitym mężem i miał meldunek, ten drugi musiał się wyprowadzić.
Dzieci i żona odwiedzały często konkubina. Pewnej miłosnej nocy, w trakcie aktu, konkubin zrywa się krzykiem z łóżka, wciąga spodnie i wybiega na korytarz. Tam łapie siekierę, wybiega na ulicę i zarąbuje pierwszego napotkanego człowieka.
Wszyscy są w szoku, morderca też. On również niczego nie rozumie. Pamięta tylko, że nagle coś mu kazało zabić kochankę, coś go zmuszało! Wybiegł, chciał zapalić papierosa, myślał, że przejdzie.Ale nie przeszło, póki nie zrobił "tego".
Wanda Prątnicka zbadała przypadek i odkryła, że mężczyzna jest opętany przez ducha. Siedzi aktualnie w więzieniu, a sprawa sądowa jest w toku. Oczyszczenie go z ducha ( o co prosi konkubina) jest tu łatwe, jednak egzorcystka przekonuje, żeby się wstrzymać do wyroku. Człowiek nawiedzony przez ducha robi na "cywilach" wrażenie chorego umysłowo. Tak go ocenią lekarze i sędziowie.Ma szanse otrzymać niższy wyrok. Po oczyszczeniu będą go sądzili jak normalnego, w pełni odpowiedzialnego za swe czyny.
Rozpaczająca pułapka na duchy
Wysoko rozwinięte duchy idą w swoje zaświaty, przenosząc się do wyższych wibracji. Ale duchy są różne, jak ludzie. Wiele z nich trzyma się ziemskiej materii. Niektóre nie odchodzą, bo zostawiły niedokończone sprawy. Na przykład matki małych dzieci. Inne są zagubione, bo po śmierci nic się nie zmienia. Tak samo myślimy i czujemy, ale nie mamy ciała. Duch jest rozczarowany: nie żyję, a jestem! Nie wie co robić. Leci do bliskich, chce opowiedzieć, stuka, puka, ale nikt go nie słyszy i nikt go nie widzi. Przerażony duch kradnie wtedy ciało.
Często żywi przytrzymują ducha swoją rozpaczą. Rozpaczający mężowie, rodzice, czy kochanka uniemożliwiają duchowi odejście. Zaraz po śmierci przychodzą po niego opiekunowie z wyższych wibracji, by pomóc mu się tam dostać, a gdy raz odejdą, nie wracają. I duch już się błąka.
Najgorsze są jednak duchy ludzi niemoralnych i złych. Tych przytrzymuje chęć szkodzenia, albo dalszego używania. Często narkomani i alkoholicy opanowani są przez ducha, który nadal chce sobie używać. Łatwo to odróżnić: po oczyszczeniu alkoholika z ducha człowiek może sobie wypić czasami drinka. Alkoholik zwykły, gdy rzuci picie nie może sięgnąć po kieliszek do końca życia.
Duchowi łatwo wejść w ciało, trudno z niego wyjść. Dlatego namawia do samobójstwa, żeby uwolnić się od ciała. Wszyscy samobójcy są opętani. Najtrudniej wyjść z cudzego ciała duchowi osoby bliskiej. Obce duchy łatwo się mogą wydostać. Tak było w przypadku pewnego przedstawiciela prawa, który asystował przy wyokonywaniu wyroków śmierci. Był przy wielu egzekucjach, dusze kolejnych straceńców przeskakiwały na niego, jak iskra. Stał się furiatem. Zgłosił z tą sprawą syn. Łatwo było wypędzić te duchy.
Sztafeta samobójców
Wanda Prątnicka oczyszcza na odległość. Po pierwsze jest to skuteczne, po drugie bezpieczne: przy bezpośrednim wyprowadzaniu ducha może on przyczepić się do egzorcystki. Gdy jednak robi to przy kimś, musi "zamknąć głowę". W przenośni i dosłownie kładzie ręce na skroniach i czole. Jej warsztat pracy to zeszyt, w którym wpisuje: imię i nazwisko opętanego, imiona jego rodziców, datę urodzenia i miejsce zamieszkania. Nad notatką skupia się tak długo, aż zobaczy lub odczuje ducha. Czasem wspiera się wahadełkiem. Potem zaczyna rozmawiać z duchami, niekiedy jest ich wiele w jednej osobie. Robi im psychoterapię: tłumaczy, że krzywdzą bliskich, że powinni pójść tam, gdzie im będzie lepiej, czasem pomaga im znaleźć drogę. Na niejednego trzeba krzyknąć.
Wiele duchów również potrzebuje jej pomocy, bo nie mogą się uwolnić od przytrzymujących ich ludzi. Gdy oczyszcza jakiegoś człowieka w kolejce do niej ustawia się wiele innych duchów. - Przyjdźcie później - mówi do nich.
Bada całą rodzinę opętanego, bo na ogół duch gnębi wówczas wszystkich. Zgłosiła się kiedyś kobieta. Mówi, że najpierw powiesił się jej mąż, potem córka. Gdy zaleczyła rany spotkała nowego mężczyznę, pokochali się z wzajmnością. I nagle trach! - Chcę odebrać sobie życie - mówi kobieta. - Nie wiem, dlaczego. Mam wspaniałego faceta, a coś mnie pcha do samobójstwa. Okazało się, że namawia ją do tego ten sam duch, który zmusił do śmierci jej męża i córkę. Z podobnym przypadkiem przyjechała inna kobieta. W jej domu powiesił się teść i brat męża, a od jakiegoś czasu i jej mąż przebąkuje o śmierci.
Zgłosiła się do pani Prątnickiej rodzina, która liczy sobie 76 członków rozrzuconych po całej Polsce. Otóż ciągle u kogoś z nich dzieje się źle. Okazało się, że to dziadziuś tak wszystkim dokucza. Egzorcystka oczyściła jedną osobę, a tu nie mija wiele, gdy odzywa się kolejna ofiara z innej części Polski. I tak przenosił się dziadziuś od jednego do drugiego. Sprawa była w tym przypdku trudna dlatego, ponieważ żyjąca babcia nie pozwalała mu odejść, wciąż go wołała.
Duch śmierdziel
Duch często śmierdzi, a wypędzany - zostawia odór, który długo się jeszcze wyczuwa w domu. Czym gorszy i złośliwszy duch tym więcej szkód robi w trakcie wychodzenia z ciała. Raz zgłosiła się żona pana profesora. Według lekarzy był schizofrenikiem. Ona go bada na odległość i nagle zobaczyła tak demonicznego ducha że się przeraziła. Odmówiła. Ż ona dawaj prosić i błagać: to dla nauki polskiej! W końcu uprosiła egzorcystkę. Wyprowadzenie ducha okazało się łatwe, za jednym pstryknięciem palca. Ale co się działo w mieszkaniu profesorostwa, gdy duch opuszczał ciało!!!! Otóż wychodząc z profesora duch zdemolował kompletnie mieszkanie! Meble były potrzaskane w drobny mak, jakby jakąś tytaniczną siłą!
W trakcie oczyszczania na odległość część Wandy Prątnickiej, jakby jej ciało astralne, przenosi się w odległe miejsce, gdzie żyje opętany.To dzieje się bezwiednie. Ludzie mówią jej potem, że ją widzieli u siebie. Potrafią ją opisać, choć nigdy nie spotkali się osobiście. Faktem jest, że opanowała sztukę opuszczania ciała i wędruje sobie po astralu, kiedy chce.
Zdechniesz, wywłoko!
Najtrudniej oczyścić ludzi, którzy nie chcą puścić ducha, zanadto wierzyli zmarłej osobie. Przyprowadzono raz do niej piękną dziewczynę-brzozę. Wysoka na 185 centymetrów ważyła ledwie 37 kilogrmów. Chwiała się, więc prowadzono ją pod ręce. Była w niej babcia i pani Wanda próbuje jej to wytłumaczyć, jednak dziewczyna się upiera. - Pani się myli, bo ja babunię bardzo kochałam. Egzorcystka pogadała w myślach z babcią i poprosiła ją o list do wnuczki. Dziewczynie kazała wziąć papier, pióro i pisać, co jej wewnętrznym głosem babcia podyktuje. I nagle pióro ruszyło. Spod niego wyszły słowa: "Ty wywłoko! Ty prędzej zdechniesz, niż ja odejdę. Zdechniesz, jak mój młay piesek". To był szok dla dziewczyny, ale zbawienny, pozwolił odprowadzić ducha.
Nie udało się w innym przypadku. Młody chłopak został wcielony do wojskowych służb specjalnych, w sierpniu. Przeszedł dwa razy dokładniejsze badania, niż inni. Był zdrowy. Już we wrześniu zachorował na białaczkę. Ona widzi, że w chłopca wszedł duch wujka, który również zmarł na białaczkę. Próbuje wyprowadzić wujka, ale chłopak nie pozwala. - Nie, wujek nie zrobi mi krzywdy - mówił. Potem krzyczał: - Wujku! Przyjdź, pomóż! Zmarł.
Jest niemal regułą, że na co chorował duch, gdy jeszcze miał ciało, na to choruje osoba opętana przez niego. Przyszła raz kobieta z guzami w obu piersiach (rak). Okazało się, że opętała ją ciocia, która zmarła właśnie na raka piersi. Jak się zabrało ciocię, to i guzy odeszły. Po kilku dniach kobieta dzwoni ze szpitala, gdzie czekała na operację piersi. Dzwoni i szlocha w słuchawkę. - Co się stało? - Guzy zniknęły - płacze - i co ja teraz powiem lekarzowi!
Gwałciciele z zaświatów
O wiele częściej, niż się wydaje, duchy gwałcą żywych ludzi. Przyszedł syn 76- letniej kobiety. Często ją widział z nogami szeroko rozłożonymi, na łóżku. Okazało się, że była gwałcona przez nieżyjącego męża. Mało tego, przyprowadzał on ze sobą inne duchy i robili orgie. Potrafili ją gwałcić przez całą dobę.
Wiedza Wandy Prątnickiej, zdobywana latami, obala psychologię i psychiatrię. W innym świetle pokazuje stany lub zjawiska, uznane dotąd za chorbę, lub odejście od normy. Zza wielu nieprawidłowości wychyla się po prostu... duch. Nawet homoseksualizm jest w 90 procentach spowodowany wtargnięciem ducha.
Oto zgłasza się matka młodej dziewczyny, lesbijki. Dziewczyna interesuje się kobietami i bardzo chce być mężczyzną. Obie z matką wysłały wiele listów do lekarzy na całym świecie z prośbą o chirurgiczną zmianę płci. Póki co córka mieszkała z ukochaną dziewczyną.
Matka opowiada egzorcystce historię córki. Po zbadaniu okazało się, że w dziewczynę wcielił się bardzo silny mężczyzna, jej dziadek. Chciał sobie jeszcze poużywać z kobietami i pchał wnuczkę w ich ramiona. Po pierwszym oczyszczeniu dziewczyna wróciła do matki. Zapłakana, ciągle się myła, jakby skórę chciała zedrzeć i wykrzykiwała: Fuj! Jak ja mogłam się do niej przytulać! Ale po jakimś czasie wróciła do narzeczonej. Były właśnie w łóżku, gdy egzorcystka znowu przekonywała dziadka, by odszedł. Dziewczyna wyskoczyła z łóżka z krzykiem. Rozstania i powroty powtarzały się kilkakrotnie. Przez rok trwała walka z upartym duchem dziadka.
Duch złodziej
Był sobie dziad i baba, bardzo starzy obydwoje i zgodnie dotąd żyjący. Nagle ona zaczęła mężowi zarzucać, że kradnie jej różne rzeczy. Wzywała nawet policję! Zrozpaczony dziadek dzwoni do Wandy Prątnickiej: Co mam robić? Nigdy jej niczego w życiu nie ukradłem. Okazało się, że to duch kradnie w ich domu. Wyjaśnienie tylko rozsierdziło babcię, że głupią z niej robią. I oto pewnego dnia siedzą staruszkowie w domu, gdy na ich oczach unosi się nad podłogą..... baniak z winem!. Patrzą oniemiali, a baniak przepływa przez pokój, przez sień i wypływa na podwórze. Tam stoi kilka osób i nagle ktoś krzyknął przerażony: - Patrzcie! W tym momencie przeraził się chyba duch-złodziej bo nagle baniak spadł z hukiem na ziemię, jakby go ktoś upuścił. Pękł, wino się rozlało, ale duch już nie wrócił.
Agata Bleja
|