Robi kokony miłości, by połączyć ludzi

Anastazja z Zielonej róg Piotrkowskiej

 

    Wszyscy ją znają w Łodzi: jest wróżką, szamanką , poetką, pisze bajki dla dzieci, w lokalnej prasie prowadzi kąciki porad. Razem z przyjaciółką plastyczką opracowała własne karty tarota: przypominają szachy. Po 30 latach wróżenia życie wydaje jej się szachownicą, a ludzie na niej, cóż, jeden silnym królem, czy wieżą, inni są tylko pionkami, pokarmem dla następnych. Znana jest ze sklejania par i małżeństw. Załamanym kobietom przyjaciółki radzą: -Idź na Zieloną, róg Piotrkowskiej, spróbuj. Anastazja każe im lepić kokony miłości, posypuje ziołami siedmiu kościołów, nieraz wiersz własny dorzuci. Kobiety lubią jej wiersze, bo są zwyczajne i o miłości. Pomagają nazywać uczucia, lub ich się pozbyć.

Rośnij ruto wysoko.....

    Urodziła się słaba i chorowita, nie szło jej na życie. Babka Maria miesiącami na własnej piersi ją nosiła, przelewała w nią energię, kłóciła się ze śmiercią o dziecko i wykłóciła się. W końcu była czarownicą. Całą swoją wiedzę przekazała ukochanej wnuczce. Było tego sporo: babka wróżyła ze zwykłych kart, jako znachorka i szamanka umiała też czary zarzucić i zioła warzyć. Dziewczynka się niecierpliwiła, wolała biegać z dzieciakami nad rzekę. Jednak latami sączona wiedza tajemna odłożyła się gdzieś w kościach.

    Przyszedł moment w życiu, kiedy chuda studentka nie miała za co kiecki kupić. W akademiku mieszkało wiele dziewczyn ze wsi, wszystko córki zamożnych gospodarzy. Pieniędzy miały w bród, a ich głównym problemem były wątpliwości miłosne: Kocha czy nie kocha? Co zrobić, żeby pokochał? Jak go zatrzymać przy sobie? Co zrobić, żeby nie zdradzał? I wtedy przydały się nauki babci Marii. Anastazja zaczęła wróżyć i warzyć mikstury miłosne. Na miłość najlepsza była ruta, w końcu poeta nie z palca wyssał wiersz: "Rośnij ruto wysoko, jak pan leży głęboko". Dodawała mirtę, lubczyk, tymian. Zalecała pić gorący cynamon, wtedy się w ciążę nie zachodziło. Jeśli chcesz, żeby on cię nie zdradzał, podawaj mu do jedzenia wanilię. Pomagała innym i sobie. Spiewała: " We włosach czterolistna / koniczyna/i słońce / i wiatr / /Komary tańczą walca/ Ty prosisz mnie do tańca / Lubczyku, lubczyku mi dajcie/ i o miłości śpiewajcie."

Z czekolady i wanilii...

    Jej życie to słońce i deszcz, słońce i deszcz...Prawie jak u wszystkich. Z tą różnicą, że u niej trochę więcej słońca i o wiele więcej deszczu, a jego krople, jak mówią, to łzy Pana Boga. A czemuż Ty Boże płaczesz, skoro sam mi to zgotowałeś? Te 19 lat Męki Pańskiej....- wzdycha. - I dziękuję Ci za to.

    Anastazja miała kilku mężów i dwie córki. Mężowie odchodzili lub przenosili się na tamten świat. Pierwsza córka Ewa, żyje .( "Istotność moja / Najbardziej wrażliwa / ze wszystkich stworzeń / Skomplikowana jak / życie wielu żyć/...Cała z czekolady/ i wanilii / i nawet Ci nieprzychylni / niewiele mogą Ci zarzucić / Uczciwość / Dobroć / Cierpienie / Samotność / I te dziecie, dzieci.") Ewa ma dwoje dzieci, ukochane wnuki Anastazji. Kilkanaście lat po Ewie urodziła się Małgosia, uszkodzili ją przy porodzie, w wyniku tego cierpiała na porażenie mózgowe. Nie mówiła, nie poruszała się - roślinka. Przez dziewiętnaście lat Anastazja była przy niej, cały czas. Na okrągło. O Małgosi: "Tak wiele miłości, którą Ci dałam / nie dostał NIKT / Dziś wiem, co od Ciebie / dostałam - / Szalone dni i noce / za rokiem mijał rok / a MY do przodu ANI KROK / Twoje serduszko małe / Tak bardzo chciało żyć / A ja cóż / Nie mogłam pomóc Ci / Nic." Małgosia przeżyła 19 lat. Matka tak wiele jej zawdzięcza...

    ...Patrzysz na swoje dziecko, które nie mówi i nie potrafi w żaden sposób niczego okazać - mówi. - Powoli wyostrza się w tobie ten niezwykły słuch, może telepatyczny, może bioterapeutyczny...Nazwij jak chcesz. Musisz nauczyć się porozumiewania z własnym dzieckiem innymi sposobami, bez słów, bez mimiki. Z czasem wiesz, kiedy jest szczęśliwe, a kiedy coś je boli... Bez żadnych nauk i kursów, wiedziona sercem matki, przesuwała dłonie nad córeczką. Skupiona do granic zmysłowej wrażliwości, tuż za nimi zaczęła odbierać coś dziwnego. Wyczuwała rękami, gdzie w ciele mieszka chore i bolące, a gdzie zdrowe. Dzięki temu potrafi dziś zdiagnozować klienta i umie mu pomóc.

    Małgosia umarła pewnego dnia o godzinie 11, a siedem godzin później urodził się wnuczek Anastazji, Mikołaj. Przejął całą duszę Małgosi. Wcieliła się w niego ze wszystkimi szczegółami. Piękny prezent zrobiła matce.

Ja tu dzwonię ze Smutnej....

    Pan Bóg lubi tragikomiczne scenariusze. Na przykład z tą Smutną: człowiek by nie wymyślił. Przy ulicy Smutnej w Łodzi jest areszt. Dzwonią stamtąd więźniowie. Pytają, jak każdy zwykły chłopak: Czy moja dziewczyna mnie kocha? Czy ta ciąża to moje dziecko? I Anastazja odmówić nie może. Ci ze Smutnej nie żartują, a każdy z nich kiedyś wyjdzie na wolność. Nie może również odmówić mafii. Wchodzą rośli mężczyźni w garniturach i nakazują, żeby pojechała z nimi. Tam kryształowe kielichy, proszę, dziękuję, ą i ę, i złote ciężary na piersiach, palcach, przegubach.

    Albo z jej mężem, czy człowiek by wymyślił? Przestań pić, bo się rozstaniemy - powiedziała mu tuż przed śmiercią. Gdybyż mogła przewidzieć... Oto wjechał on samochodem na ulicę Wieczność, jest taka ulica w Łodzi, biegnie przy cmentarzu. Na ulicy Wieczność rośnie jedno jedyne drzewo. I na tym jedynym drzewie rozbił się jej mąż. Przez sześć miesięcy po śmierci przychodził z wizytą: chodził po domu, trzeszczała podłoga, parkiet musiała rozebrać. Teraz to łachy bez, myślała. Gdy jest zła idzie na jego grób z awanturą, że ją zostawił.

Różowe kwiaty na Placu Pigalle

    Przed wróżeniem każdy musi napisać jedno zdanie. Jakie? Jakie bądź. Anastazja od razu widzi, czy osoba jest zdecydowana, otwarta, czy przeciwnie. Romantyczni piszą: "Kocham kwiaty". Zakochani: " Czy ona do mnie wróci?" Gdy mężczyzna napisał: "Różowe kwiaty na Placu Pigalle" od razu wiedziała, że to kamuflaż. Pan chce coś ukryć przede mną - mówi - pan jest kimś z nadzoru, policjantem lub prokuratorem. Pana ryzyko zawodowe jest duże. Zgadza się - mówi on - Czy będę pobity? - pyta. Tak. Do ostateczności? Tak. Proszę uważać.

    Gdy nie wiedzą co napisać, podpowiada: "Byłem, widziałem, zwyciężyłem". Ogląda pismo i już wiele wie. Dotyka dłoni klienta: sucha czy spocona? Patrzy na jej linie.

Kokony miłości

    Czasami serce łączące kochanków, pęka. Weź wtedy swoje majtki, jego skarpetę, albo noszoną podkoszulkę i ulep z tego kulę. Porządnie ją ulep, z wysiłkiem i potem. Zanieś to szamance. Potem na kartkach napisz życzenie: "Mężu wróć do mnie", albo "Mężu porzuć inną". Karteczki włóż do ulepionej kuli. Masz już prawie kokon miłości, tylko szamanka posypie go ziołami...

    Wie od babki, że zioła na miłość muszą leżakować. Najpierw trzeba je przewieźć przez siedem mostów, gdzie w dole płynie rzeka, potem przeprowadzić przez siedem kościołów. Wreszcie muszą nasiąknąć ludzkim losem. Torba ziół stoi w gabinecie Anastazji i chłonie ludzkie dzieje.

    Uleżałymi ziołami Anastazja posypuje kokon miłości, kropi wodą z Lourdes, modli się przy świecach. Teraz można kokon zawieźć do lasu i tam go spalić.

    Wiele małżeństw Anastazja w ten sposób uratowała. Pisze: "Koronkowe niebo w chmurach / Buty moje w dziurach / w głowie szum / a w duszy raj / Więc graj mi mój grajku/ oj graj / Opowiadaj o uczuciach o miłości / i radości / O spadaniu gwiazd na ziemię / O słońcu w którym się grzeję / O milionach świetlnych lat w miłości / O zazdrości o zazdrości".

Mleczny tunel plus trzy glizdy

    Niektórzy przychodzą z konkretnym problemem. Wtedy nie stawia kart, tylko wizualizuje. Ma takie ulubione miejsce , przywołuje je w myślach i pracuje intuicją. Tym miejscem jest jasny, wypełniony mlecznym światłem tunel, który biegnie pod Alpami. Na przykład mężczyzna pyta, czy dostanie odszkodowanie za Legię Cudzoziemską. Anastazja skupia się, zapala świece, idzie w myślach tunelem, krok po kroku. Jeśli widzi po prawej bramę, lub psa, niedobrze. Gdy pojawią się czerwone serca lub słońca, zwiastują sukces.

    Kobieta chce wiedzieć, czy mąż ją kocha? Anastazja wyobraża sobie znowu tunel. Każe małżonkom iść przodem, ona za nimi. Wymyśla przeszkody i obserwuje ich reakcję. Wizualizuje piękną młodą dziewczynę. Czeka, co mąż na to? On jednak bierze żonę za rękę i nie zwraca uwagi na ślicznotkę. Dobry znak.

    Sama gdy ma sercowe kłopoty, zaczyna sobie obrzydzać mężczyznę. Wyobraża sobie o nim najgorsze rzeczy. Już prawie się nim brzydzi, już prawie nie kocha. - Dla pewności dorzucam jeszcze trzy glizdy w myślach - mówi.

    Na eleganckie rozstanie ofiarowuje wiersz: "Budujesz pałac / z sopli lodu / chłodu / chłodu / Puchowe kołdry / i piernaty / maty/ maty / Nie wniosą ciepła / i słońca / Twój Pałac / Rozum i Ego / To letnia twierdza / Ale jest jesień / i zima / I nawet rozum/ nie przetrzyma / gdy miłości / NIE MA."

    Potem odradza się jak wiosna i od nowa wysyła w eter swe marzenia: " Jeżeli potrafisz mnie pokochać / To nie zwlekaj / Bo tysiące gwiazd krąży nad mą głową / Czasu już nie mam / Mój pociąg to / Orient Express/ Jeżeli zdążysz i się zabierzesz / to wiele szczęśliwych chwil przed nami / Zwariowane dni i noce / Niezdobyte szczyty / Dorzecza nieznanych rzek / Zyję bardzo szybko / Może aż za? / Ale to właśnie wszystko, wszystko.../ jest we mnie niecierpliwość, gorliwość / I ciągle coś gra / Bo do tanga trzeba dwojga."

Agata Bleja

ps. Wszystkie fragmetny cytowanych wierszy pochodzą z tomu "Czas" , autorstwa Anastazji M.

 

copyright © by Agata Bleja   2005