Pomarzyć ludzka rzecz
Marzę o romantycznej kolacji przy świecach: siedzimy przy stole, serca nam walą jak dzwony, patrzymy sobie głęboko w oczy i wyznajemy miłość z moją dziewczyną, której jeszcze nie mam - wyznał na antenie Radia Zet jeden ze słuchaczy, w czasie trwania kilkutygodniowego konkursu na najpiękniejsze marzenie . Główną nagrodą było 300 milionów złotych, więc do Zetki napłynęło fantazji i snów wszelkich bez liku, z czego na antenę puszczono sto kilkadziesiąt, ponieważ wiele tematów się powtarzało.
W kręgu bajek
Wiele marzeń żywcem wyjęto z dziecięcych baśni, tylko wzbogacono je o nabyty z wiekiem spryt. Na przykład w bajce o złotej rybce rybak mógł wypowiedzieć trzy życzenia. Tu zaś sprytny słuchacz poprosi ją o drugą złotą rybkę, tę zaś pewnie o kolejną i tak dalej. Inny słuchacz jeszcze chytrzejszy: poprosi rybkę o jedno, żeby zawsze spełniało mu się każde jego życzenie.
Rekord w oszwabianiu pobił zaś pan, który zamarzył o podpisaniu kontraktu z diabłem, wedle którego sprzeda mu duszę w zamian za spełnienie dwóch życzeń: -Abym mógł czarować -mówi -po drugie żeby nikt nie mógł mnie odczarować, nawet sam diabeł. Zmieniłbym świat na dużo lepszy i pozbył się diabła, słowem bym go wyrolował. Inny wymyślił marzenie-biznes: spotyka gadającą żabę, która mówi, żeby ją pocałował, a ona się przemieni w księżniczkę. A figę! Nie pocałuje jej, bo księżniczek jest bez liku, a gadająca żaba to majątek!
Kobiety marzą , żeby wróżki pozamieniały je w księżniczki, a ich mieszkania w pałace. Pojawiają się marzenia o mówiących psach i czapce niewidce. Pewien pan wyśnił sobie dwudniową wycieczkę: jeden dzień chce spędzić w piekle a drugi w niebie, żeby się dowiedzieć, czy warto grzeszyć, a raczej czy warto sobie grzechów odmawiać.
Kobiety są trochę praktyczniejsze. Na przykład mężczyzna wymyślił drzewa rodzące żywność: masłowce, szynkowce, chlebowce, a papierosy i wódka niechby rosły dwa metry pod ziemią . Kobieta zaś wpadła na pomysł, że najlepsze by były drzewa, na których rosną pieniądze, bo jak się już je ma...
W stronę Leniwej Krainy
Według niektórych szczęście polega na tym, żeby nic nie robić. Najlepiej mieszkać w Korei Północnej, bo tam obywatelom przydziela się żony, jedzenie jest za darmo i o pracę się nie martwią. To dopiero kraina szczęścia- westchnął pan. Jakaś dziewczynka zwierzała się : Leżę na kanapie, dookoła chodzą krasnoludki i wszystko za mnie robią, ja tylko odpoczywam i oglądam telewizję, a w piwnicy mam lochy i przetrzymuję tam nauczycieli. Pewna pani wymyśliła tabletki zastępujące żmudną naukę: jedna pastylka i całe prawo karne ma w głowie.
A najlepiej: -Być dzidziusiem ale mieć tok myślenia 18-latka. Jeździłbym w wózku ze słodkim uśmiechem, miałbym wszystko, o czym bym przykaprysił i rwał panienki.
Królem Leniwej Krainy można nazwać pana, który wyobraża sobie powstanie Instytutu Badania Ludzkiego Snu. Zatrudni się tam wówczas jako królik doświadczalny. -Moja praca polegałaby na ...spaniu. Po całonocnej imprezie nie będę się martwił, że idę do pracy, bo szedłbym się wyspać. Budzik by mnie nie denerwował, tylko cieszył, oznaczałby jedynie fajrant! Powtarzają się marzenia kobiet o niewidzialnych Marysiach, które na klaśnięcie wszystko za nie zrobią.
Uciec jak najdalej
Tak tu źle i nudno- myślą pewnie niektórzy. Rzucić niedojedzony obiad, nie załatwione sprawy i uciec stąd jak najdalej, gdzie zielone palmy, niebieskie niebo i żółty gorący piasek- takie fantazje się powtarzają. Inni chcą uciec jeszcze dalej, na krańce kosmosu, odkryć nowe planety i nowe cywilizacje. Niezłe schronienie można również znaleźć w głębinach oceanu, myśli o tym jeden słuchacz mając nadzieję, że delfiny nauczą go swojego języka i zdradzą tajemnice leczenia chorób. A najlepiej uciekać niedaleko, w głąb własnych pieleszy, ale to będzie możliwe , jeśli przyjdzie prawdziwa zima i śniegu napada po pas, autobusy nie będą chodziły ani nic innego, tylko sanie, a śnieg będzie padał i padał do samej wiosny.
Męskie, żeńskie
Chciałabym być piękną, mądrą i seksowną czarownicą w czasach Inwkizycji, mieć nogi po samą szyję, obcisłą, czerwoną i bardzo krótką sukienkę, wtedy uwiodłabym wszystkich na dworze.
Ciekawe, czy spalono by mnie na stosie, czy też szkoda by im było takiej wspaniałej kochanki? - pobujała w obłokach pewna słuchaczka i nie był to głos odosobniony. Wiele kobiet marzyło podobnie: być piękną i uwodzić, potem rzucać, jakby chciały odegrać się na mężczyznach za wszystkie czasy. Ale mężczyźni też chcą być piękni jak Rudolf Valentino i mieć kondycję Casanovy, jakiś spragniony młodzieniec wykrzyknął nawet w eter: -Miałbym was wtedy wszystkie, dziewczyny! Jeden z panów przewrotnie wymyślił: chce zmieniać płeć na zawołanie, żeby będąc seksowną blondynką połamać męskich serc, ile się da, wykorzystywać, rujnować i porzucać setki mężczyzn, a przede wszystkim kilkunastu własnych kumpli.
Równie często ludzie chcą się znaleźć u boku pięknej lub pięknego. Zwłaszcza przyznawały się do tego młode dziewczyny: Ach! Znaleźć się tak na jednej siłowni z Sylwestrem Stallone! Inna chce się przejechać o północy gondolą w Wenecji pod mostem zakochanych z zabójczo przystojnym Włochem. Ale piękno poraża śmiertelników nawet w marzeniach, na przykład jeden widział w myślach nagą piękną kobietę, która się kąpie w kryształowej wannie napełnionej szampanem, potem zaczynają się wspólne igraszki i w końcu... do niczego nie dochodzi .
Pewna pani chce być pchełką, żeby sprawdzać lojalność partnera. Gdy on mówi, że jedzie w delegację, to ona myk! mu za klapę no i się zobaczy, co to za delegacja! Jakowaś dama w mocno średnim wieku lubi sobie wyobrażać, że jest znaczkiem pocztowym wydrukowanym w wysokim nakładzie i każdy ją liże, zwłaszcza języki znanych osób, a kto robi to niedokładnie tego ona ząbkami gryzie.
Kobiety o miłości raczej nie mówiły, natomiast mężczyźni robili to na swój sposób. Oto jeden śni sobie: -Płynę jachtem po Pacyfiku a tu zrywa się sztorm. Udaje mi się uratować siebie i moją dziewczynę, po czym lądujemy na bezludnej wyspie. . Inny w myślach wdrapuje się z przyjaciółmi na najwyższy szczyt świata, ze skrzynką szampana i, zapewne po jej wypiciu, wykrzykuje na cały głos i cały świat: -Kocham moją dziewczynę! A jeden ze Śląska postawił sprawę prosto: Chciałbym się zwolnić z gruby i ożenić z babą, co by mi co niedziela warzyła kluski z modrom kapustom i roladom.
Głęboko ludzkie westchnienia
To były marzenia liryczne i przejmujące, bo nie wymyślone z nudów czy na potrzeby konkursu. Płynęły z głębi człowieka, jak westchnienia serca. Zadzwonił starszy pan: -Chciałbym mieć lokaja. Jestem dość żwawym emerytem, dorabiam jako dozorca na parkingu. Z tego można żyć, ale zakłóca to poczucie mojej ważności i lokaj by to wyrównał. Budziłby mnie rano wezwaniem- Proszą pana, łopata czeka! Odprowadzałby mnie do tramwaju, wpychał i żegnał dystyngowanym ukłonem. A czasami mógłby dać w mordę któremuś z tych panów na parkingu którzy uważają, że z dozorcą można się porozumiewać tylko za pomocą kiwania palcem lub gwizdania. Z dziecięcej piersi wyrwało się: -Żeby nauczycielom wyrosły skrzydła i odlecieli do ciepłych krajów i wrócili dopiero na wakacje!
Antena radia Zet połączyła też w szczególny sposób pewną parę. Dzwoni kobieta: Chciałabym zaczepić na ulicy mężczyznę tak, jak oni mnie, niech się dziadyga zaczerwieni! Kilka dni później dodzwonił się mężczyzna: Ja chciałbym być tym zaczepionym dziadygą i móc się zaczerwienić!
Starsza pani życzy sobie, żeby wszystkim wyrosły rogi, jakby miała na kogoś złość toby bodła.
Pewna kobieta zwierzyła się, że ma powracający sen. Idzie ulicą w letniej sukience i czując się lekko podskakuje. I co to za marzenie? -Bo ja ważę 120 kilo!- mówi. Inna znów chce być gruba: Wszyscy się zajmują i martwią puszystymi. W gazetach piszą: Grubaski, nie martwcie się! Mężczyźni wcale nie lubią kijów od szczotek, a o tych kijach nikt nie pomyślał.! Wyobrażam sobie, że puchnę jak ciasto drożdżowe, albo jak fasolka namoczona w wodzie.
Władcy czasu i natury
Wielu ludziom chodzą po głowie pomysły, by mieć jakieś urządzenie, które cofa czas, lub go zwalnia i przyspiesza, według potrzeb. Dzięki temu ktoś odnalazłby swoją ukochaną sprzed 25 lat, a amator przygód nastawiłby przyrząd na 15 lipca 1410 roku i zasiadłszy na jakimś drzewie w bezpiecznej odległości mógłby lornetować bitwę pod Grunwaldem. Niewiasta pewna cofnęłaby się tylko do swoich dziecięcych lat by powtórzyć życie raz jeszcze, ale już bez tych błędów. Podobnie ulepszająco powinny działać wszelkie eliksiry młodości, lub mikstury piękności: smarujesz tym nochal i wedle życzenia zmienia się on w coś gustowniejszego.
Z tych samych rejonów naszych snów pochodzą pragnienia, by regulować pogodę, pokonywać grawitację, odczytywać myśli.
Wyjątkowo często powtarzają się marzenia o lataniu w różnej formie. Przeważnie są to dywany latające, zwykłe albo turbo z różnym wyposażeniem. Ponadto plecaki ze śmigłem, odrzutowe wrotki i różne wersje siedmiomilowych butów.
Z okiem w palcu
Niektóre telefony były bardzo oryginalne. Facet który nie umie pływać marzy, żeby znaleźć się na jachcie w czasie sztormu i przeżyć własny strach. Inny chce być policjantem z magiczną pałką, ale żeby jego sąsiad z trzeciego piętra, ten z mercedesem, nie miał takiej pałki. Jeden chce urodzić dziecko, drugi mieć okulary, przez które wszystkie baby widać nago.
Starsza pani chce mieć żywy samochód, który sam będzie jechał i jeszcze da się z nim pogadać, zaś amatorka igraszek na sianie żąda, żeby ze świata zniknęły skorki pająki i inne paskudztwa utrudniające owe igraszki. Zaś pewien gość wmyślił dodatkowo troje oczu: na czubku głowy do oglądania samolotów, z tyłu żeby oglądać ładne dziewczyny oraz jedno na ... palcu. Chciałby mianowicie ów palec z okiem z przeproszeniem wsadzać za ogrodzenie stadionu w czasie meczu piłkarskiego.
Jajo
Zasada konkursu była taka: każdego dnia po nadaniu na antenie kilku marzeń słuchacze głosując telefonicznie wybierali marzenie dnia, spośród nich wybierano w soboty marzenie tygodnia. Zaś po kilku tygodniach wybrano główne marzenie.
Wygrała kobieta: -Marzę, aby kobiety zamiast chodzić w ciąży , znosiły jaja. Takie jajo żona wysiadywałaby z mężem przez 9 miesięcy. Oczyma wyobraźni widzę: mąż przychodzi z pracy i zamiast w fotelu gazety czytać zasiada delikatnie na jaju. Nad zdrowiem jaja czuwałby lekarz jajolog. Rodzice, zwani jajarzami, przeżywaliby trud wyklucia się. Składałoby się im życzenia tuż przed: Wesołego Jajka! A pytanie przy bliźniaczkach- Jak tamwasze jaja? - byłoby na miejscu. W moim świecie życie toczyłoby się dla jaj. Agata Bleja |